Moje Bieszczady – tam, gdzie kończy się muszę, a zaczyna mogę

Każda wolna chwila to dla mnie kierunek: Bieszczady. Kiedy tylko mogę, pakuję plecak i ruszam na szlak, by zamienić zgiełk codzienności na szum wiatru na połoninach. To mój czas na urlop, ale przede wszystkim na powrót do siebie. ⛰️

Osadzki Wierch to jedno z tych miejsc, gdzie biorę najgłębszy oddech. Chodzenie po górach daje mi to, czego nie znajduję nigdzie indziej: wytchnienie od pędu i terminów, spokój, który spływa na mnie wraz z każdym krokiem pod górę, oraz czystą radość z bycia tu i teraz, bez filtrów i oczekiwań.

Dla mnie to coś więcej niż odpoczynek – to moment, w którym jako Przewodniczka własnego szlaku zbieram inspiracje, które potem przenoszę na płótno. Widzicie te miedziane kolory traw i to głębokie niebo na moim obrazie „Osadzki Wierch”? To nie tylko farba. To zapis mojego zachwytu i dowód na to, że po powrocie z gór maluje się inaczej – z większą odwagą i lekkością. 🧡

Wracam z tych wypraw z jedną myślą, którą chcę się z Wami dzielić: nie musisz być perfekcyjna, by zdobywać swoje szczyty. Tutaj, na szlaku i przed sztalugą, po prostu jesteś sobą i czujesz, że możesz wszystko. 🎨

Do zobaczenia na szlaku!

Joanna